Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych
Światowy Dzień Pamięci Ofiar Wypadków Drogowych18 listopada 2018 r. przypada... więcej
Wyniki motocyklowych Mistrzostw Okręgu Łódzkiego w Cross Country 2018
Informujemy że na stronie https://wyniki.motoresults.pl/pl/2018/Cross-... więcej
Zakończenie Sezonu Sportowego 2018 - ZO PZM w Łodzi - 15.12.2018
Zarząd Okręgowy Polskiego Związku Motorowego w Łodzi informuje, że uroczyste... więcej
Wyniki Mistrzostw Okręgu Łódzkiego Super Sprint 2018
W dniu 23 października 2018 roku na spotkaniu Okręgowej Komisji Sportu... więcej
Rajd Retro Prząśniczka Rally – VII Runda Mistrzostw Polski Historycznych Rajdów na Regularność
W dniach 06-07.10.2018 odbył się w Łodzi Rajd Retro Prząśniczka Rally –... więcej
VI RAJD ZIEMI OBIECANEJ - relacja
VI  RAJD ZIEMI OBIECANEJ - relacja z ostatniej tegorocznej Rundy MPPZ -... więcej
Rally Wyszków relacja
W dniach 29-30 września odbyła się impreza samochodowa Rally Wyszków... więcej
Karol Pasiewicz wicemistrzem Polski w nowej kategorii
Karol Pasiewicz wicemistrzem Polski w nowej kategoriiŚcigający się głównie we... więcej
Retro Prząśniczka Rally 2018 - VII Runda MPHRR
Mistrzostwa Polski Pojazdów Zabytkowych w Jeździe na Regularność to... więcej
Zawody Cross Country o Puchar Motopower Kleszczów - relacja
Klub Motopower Kleszczów oraz PZM Łódź organizowali zawody Cross Country o... więcej

Baja Ukraine- I runda European Baja Championship Arkadiusz Lindner

Zwycięzca Pucharu Polski w Rajdach Baja 2017 ruszył na podbój Europy. Arkadiusz Lindner w miniony weekend zwyciężył nad Dnieprem w zawodach Boss Baja Ukraine.   
Zawody Boss Baja Ukraine, które zainaugurowały sezon Mistrzostw Europy w Rajdach Baja, przyniosły reprezentantowi Łódzkiego Klubu Offroadowego ogromny bagaż doświadczeń. Choć rajd ten był znacznie krótszy niż Merzouga Rally, w którym Arkadiusz Lindner w kwietniu zadebiutował na arenie międzynarodowej, to jednak ukraińska pustynia przyniosła znacznie więcej zaskakujących i nieprzewidywanych sytuacji.
Mierząca 511 km trasa, wytyczona na pustynnych terenach w pobliżu miasta Chersoń, została podzielona na pięć odcinków specjalnych. Polak rozpoczął zawody w pięknym stylu, wygrywając dwa pierwsze oesy zaplanowane na piątkowe popołudnie. Stojąc o 6:30 rano na starcie pierwszej sobotniej pętli Arek nie zdawał sobie sprawy, jak szalony będzie to dzień. 
Po przejeździe zaledwie 22 km z liczącego 155 km odcinka specjalnego w quadzie z numerem 12 należącym do Arka wykręcił się wał napędowy. Jego naprawa zajęła prawie 2 godziny, co było prawie równoznaczne z utratą szans na dobry wynik. Na mecie pierwszego etapu stawił się zaledwie 9 minut przed dyskwalifikacją. Morale naszego jedynego reprezentanta w tym rajdzie mocno spadły, ale nie zamierzał zwalniać. 
Podczas drugiej pętli nad Oleszkowskimi Piaskami przeszła potężna, huraganowa burza, która przyniosła spustoszenie na biwaku. W zaledwie kilkanaście minut połamała drzewa, namioty uczestników, zniszczyła dużą, metalową scenę wraz z całym sprzętem nagłośniającym. Dopiero na mecie Arkadiusz Lindner dowiedział się, że etap ten został anulowany, a osiągnięty czas nie będzie liczony w klasyfikacji. Nie był to koniec w tym dniu zaskakujących informacji. Okazało się, że wielu zawodników otrzymało duże kary czasowe, przez co nasz zawodnik ponownie znalazł się w stawce walczących o zwycięstwo. 
Do ostatniego, niedzielnego etapu zawodnik zespołu Kingsquad Lindner Bros przystąpił pełen optymizmu i wiary w dobry wynik. Nie pomylił się i od początku do końca jechał bardzo dobrym tempem, a co najważniejsze, nie popełnił żadnego poważnego błędu. Dzięki temu odrobił straty i zwyciężył zawody, otrzymując w nagrodę piękną statuetkę ukraińskiego kozaka. 
- W całej swojej offroadowej karierze nie przeżyłem takiego rajdu – podsumowuje Arkadiusz Lindner. – Jadąc na Ukrainę, nie wiedzieliśmy zupełnie czego się spodziewać. Po dojeździe na miejsce teren wyglądał, jakbyśmy przyjechali do Drawska. Dopiero po pokonaniu kilku pierwszych kilometrów trasy ujrzałem pustynię, na której miejscami piach był tak grząski, że nie dało się jechać szybciej niż 20 km/h. To, co się działo w sobotę to prawdziwy Armagedon. Cud, że nikomu się nic nie stało, bo momentami było bardzo niebezpiecznie. W niedzielę z kolei, po dwóch dniach wjeżdżania się w rajd, osiągnąłem swoją szczytową formę i po prostu płynąłem po trasie. Wygrałem, z czego niesamowicie cieszę się. Jestem pod ogromnym wrażeniem wytyczonej trasy oraz terenów, jakimi dysponują nasi wschodni sąsiedzi. Trasa naszej domowej rundy Pucharu Świata Cross Country była przy tym przejażdżką i mówię to z pełną odpowiedzialnością. Bardzo duże wrażenie zrobili na mnie organizatorzy. Widać, że są to pasjonaci z krwi i kości. Impreza była świetnie rozpromowana, przybyło wielu kibiców, fotografów, reporterów, a także telewizja. Nie mają jeszcze dużego doświadczenia i są elementy wymagające zdecydowanej poprawy, ale idzie to w dobrym kierunku. Myślę, że nie były to nasze ostatnie zawody na terenie Ukrainy, bardzo chętnie tu wrócimy.

 

Zarząd Okręgowy PZM: 
Kategorie: