Mówią po Hungaroringu

Adam Rzepecki:
Po przyjeździe na Hungaroring nie mogłem się doczekać kiedy zasiądę za kierownicą Golfa. Pierwszy trening był w deszczu. Nie byłem z tego powodu zadowolony, ponieważ deszcze "zmyły" mój wcześniej przygotowany plan na ten trening. Musiałem zmienić plany i dostosować się do warunków, które nie były łatwe. Po pierwszej sesji byłem 12. W drugim treningu przejechałem tylko dwa okrążenia, ponieważ na zakręcie zwanym również "szybkim lewym pod górkę" uderzyłem w bandę z opon unikając zderzenia czołowego z innym autem będącym na poboczu. Niestety to uniemożliwiło mi dalszą jazdę. Starałem się tym wydarzeniem nie przejmować i skupić się na kwalifikacjach. W kwalifikacjach nie poszło mi najlepiej. Zająłem 19 i 18 pozycję. Nie wiem co poszło nie tak, ale wydaje mi się, że miałem za dużo ciśnienia w oponach i to powodowało, że wpadałem na większości zakrętów w poślizg co przełożyło się na gorszy czas. Pierwszy wyścig ukończyłem na 11 pozycji. Stoczyłem w nim dwie dosyć świetne walki, w których wyszedłem zwycięsko. W drugim wyścigu zepsułem start ale po dwóch okrążeniach znalazłem się na 13 pozycji zaraz za Gosią Rdest. Przez połowę wyścigu walczyłem z nią o 12 pozycję niestety zabrakło czasu i push-to-passów aby ją wyprzedzić.Poza tym nieźle jechała. Ogólnie jestem zadowolony z weekendu. Na następnej rundzie na pewno poprawię się w kwalifikacjach, które sprawiają mi trudności.

Marek Rzepecki:
To był udany weekend na węgierskim torze. Jedno co mogę powiedzieć, i na co ponarzekać to deszcz, którego było zbyt dużo. Jestem zadowolony ze swojego wyniku oraz z wyniku jaki zrobił Adam. Pierwszy wyścig i walka o 11 pozycję po starcie z 19 miejsca to wspaniały wynik. Teraz czekamy na kolejne zawody VWCC, które już pod koniec maja  w dniach 23-25 na niemieckim torze Eurospeedway Lausitz

Jarosław Budzyński:
To był wyścig pogoni i ostrej zaciętej walki z tureckimi zawodnikami Cengizem i Cenkiem i Rafałem Mikrutem. Na starcie nieco zaspałem i spadłem za tureckich kolegów. Na 5/6 okrążeniu zaatakowałem. Udało się, ponieważ wyprzedziłem Cenka i wskoczyłem na drugie miejsce w klasie. W międzyczasie doszedł mnie Rafał, ale obroniłem się i już do mety dowiozłem druga pozycję z czego jestem niesamowicie zadowolony. Udało się również podczas wyścigu poprawić o 1 sekundę czas okrążenia, dlatego muszę być zadowolony wywożąc dwa trofea z Hungaroringu. W drugim wyścigu zaliczanym do FIA CEZ Championship, jechałem już całkowicie bez ciśnienia. Udało się zając 9 miejsce w klasyfikacji generalnej i 4 w GTC. To był weekend świetnej zabawy. Szkoda, że w sobotę wyścig nie poszedł po mokrym, bo mogło wyjść jeszcze lepiej. Teraz myślami jestem już w Poznaniu podczas rundy WSMP, a następnie rundy GT3 Cup Challenge.

Rafał Mikrut:
Nie odpuszczać, to chyba najlepsze co mogłem zrobić podczas niedzielnego wyścigu. Zepsułem start, zgasło mi auto i w efekcie pojechałem ostatni. Ta sytuacja mocno mnie zmotywowała i wziąłem się do roboty. Jak widać uzyskałem czas życia na Hungaroringu podczas wyścigu.  W życiu jeszcze nie wyprzedziłem podczas walki na torze tylu zawodników przebijając się do przodu. Udało mi się dojść nawet Jarka. Szliśmy łeb w łeb ale na jednym okrążeniu Jarek wywiózł mnie, ja przepałowałem zakręt i przede mnie wskoczył Cenk Ceyişakar. Spadłem z 3 pozycji w klasie Silver na 4 miejsce i tak dojechałem już do mety. Cieszę się z tego wyścigu bo była walka, ale szkoda, że straciłem na starcie. Tu wszystko zostało postawione na jedną kartę.

ADAM GŁADYSZ:
Drugi wyścig był zdecydowanie trudniejszy, było więcej walki i ponownie przyjechałem trzeci. W niedzielnym wyścigu działo się dużo więcej, miałem sporo pracy. Przez cały dystans starałem się naciskać Stefana Bilińskiego i Andrzeja Lewandowskiego, którzy jechali tuż przede mną. Na moje nieszczęście obaj konkurenci trzymali równe tempo, nie popełniali błędów, przez co nie miałem czystych okazji do wyprzedzenia ich. Najprawdopodobniej w maju pojedziemy jeszcze na jakieś testy, żeby potrenować i lepiej wyczuć samochód. Jestem bardzo zadowolony z weekendu. Byłem dwukrotnie na podium, zdobyłem dużo punktów. Jak na debiut w Porsche jest to dobry wynik, chciałbym podziękować mojej rodzinie, sponsorom, zespołowi Juta Racing za przygotowanie samochodu. Widzimy się na kolejnych zawodach w Poznaniu!


Fot. Volkswagen Castrol Cup

MACIEK STEINHOF:
Po drugim miejscu wywalczonym w sobotę i niewielkiej stracie do Marcusa, miałem ochotę na rewanż. Startowałem z drugiej pozycji, podobnie jak do pierwszego wyścigu. Na początku wszystko szło bardzo dobrze. Jednak na czwartym okrążeniu doszło do drobnego kontaktu z jednym z konkurentów i trochę ucierpiała na tym geometria samochodu. Nie byłem w stanie już jechać tempem Marcusa, ale utrzymywałem przewagę na resztą zawodników. W końcówce musiałem się bronić przed Jeffreyem Krugerem, który wyprzedził mnie na ostatnim okrążeniu.  Jestem bardzo zadowolony ze swojego tempa jazdy i cieszę się z punktów zdobytych na Hungaroringu. Naszym celem było miejsce na podium i to udało się zrealizować. Zajmujemy drugie miejsce w generalce pucharu i to jest świetna pozycja na początek sezonu. Dziękuję firmom Atlas i Dragon za wsparcie. Z niecierpliwością czekam na kolejną rundę.


Fot. Volkswagen Castrol Cup

GOSIA RDEST:
Na torze przez cały czas była walka. Poziom rywalizacji w Pucharze VW CC jest bardzo wysoki. Od początku dzisiejszego wyścigu jechaliśmy bardzo blisko z Adamem Rzepeckim. Zajmowałam pozycję z przodu, więc moja jazda musiała być bardziej defensywna. Duże znaczenie miało rozegranie sytuacji z użyciem Push-to-Passów, co się udało i Adam nie zdołał mnie wyprzedzić. Sam start na pewno nie był taki jak wczoraj. Na drugim okrążeniu starałam się uniknąć kolizji i przez to sporo straciłam, a jeśli po starcie zrobi się luka, to ciężko potem ją nadrobić. Cały czas budowałam tempo wyścigowe. Warunki na torze bardzo się dziś zmieniły. Auto znacznie szybciej się dogrzało, opony dużo szybciej złapały przyczepność. Starałam się dać z siebie, jak zawsze 110%. Jak wiadomo, stan fizyczny zawodnika jest bardzo ważny, potrzebny do odpowiedniej koncentracji. Cieszę się, że przed sezonem włożyłam dużo pracy w przygotowanie fizyczne, dzięki temu było mi łatwiej walczyć z chorobą podczas jazdy. Oczywiście na pewno czułabym się dużo pewniej podczas jazdy czy analizy danych bez bólu gardła czy zatok. Jak na możliwości, które miałam było dobrze. Już powoli myślami jestem na kolejnej rundzie w Lausitz. Jest to nowy tor, więc będzie na pewno sporym wyzwaniem. Miałam okazję poznać go na symulatorze, więc myślę, że podczas kolejnych wyścigów będzie coraz lepiej.
Gosię Rdest w sezonie 2014 wspierają: Castrol Polska, firmy EMKA S.A. i EMKA TRANS oraz Chrono Online - dystrybutor zegarków Epos.

Share

News

77. Rajd Polski w wielkiej ósemce mistrzostw Europy
(18.10.2019)  Światowa Rada Sportów Motorowych zatwierdziła kalendarz... więcej
Rewolucja w motoryzacji - PZM na konferencji Impact mobility rEVolution’19
Katowicka konferencja Impact mobility rEVolution’19 (9 – 10... więcej
Rajd Baja Europe zbliża się wielkimi krokami
Drodzy zawodnicy, fani i przedstawiciele mediów,Z przyjemnością informujemy was... więcej
Kurs na licencję RN
Kurs na licencję RN1. Termin: 2-3.11.2019 r. (sobota-niedziela),2. Miejsce: 2-3... więcej
Kurs na licencje B,C , BC JUNIOR
Kurs na licencje B,C; B,C JUNIOR        ... więcej
53. Rajd Dolnośląski - Hotel Zieleniec - Bouffier zwycięża i zostaje drugim wicemistrzem Polski
(06.10.2019) Bryan Bouffier i Xavier Panseri (Hyundai i20 R5) odnieśli... więcej
Emocjonujące finały w Toruniu – 7. runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross
Przy zmiennej pogodzie rozegrana została finałowa, siódma runda Oponeo... więcej
Sezon Motul HRSMP dla Lutego, Rajd Dolnośląski dla Grzelewskiego
Marcin Grzelewski i Krzysztof Niedbała (Ford Sierra Cosworth 4x4) zwycięzcami... więcej

Strony

- Archiwum