Polski Związek
Motorowy

Jesteś tutaj Strona główna Sopockie dramaty faworytów

Sopockie dramaty faworytów

Z dnia: 2011-07-11

Wbrew prognozom pogodowym V runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozpoczynająca 14. edycję Lotos Grand Prix Sopot-Gdynia odbyła się przy słonecznej pogodzie. Zgodnie z oczekiwaniami zawody zdominował Mariusz Stec, poprawiając własny rekord trasy oraz odnosząc 12. w karierze zwycięstwo w sopockim wyścigu.

Podczas pierwszego podjazdu treningowego niespodziankę sprawił Rafał Grzesiński, uzyskując wynik o 1,7 sekundy lepszy od narzekającego na problemy z przyczepnością Steca. Kierowca Lancera wyposażonego w pakiet modyfikacji grupy R4 już w czasie drugiego treningu nie pozostawił jednak złudzeń co do tego, kto jest królem odcinka wiodącego ulicami Malczewskiego i Sopocką.

Oba podjazdy wyścigowe padły łupem Steca. Podczas pierwszego trójkę uzupełnili - zdecydowanie najszybszy w grupie N -  Rafał Grzesiński (+2:07) i Andrzej Szepieniec (+3:44). Podczas drugiego Grzesiński ponownie był drugi, tracąc 2,36 sekundy, a trzecie miejsce zajął Aleksander Michałowski, dzięki czemu w klasyfikacji generalnej rundy różnicą 0,34 sekundy zepchnął Szepieńca poza podium. Pierwszy podjazd został wstrzymany po przygodzie Jerzego Gołębiowskiego, który tuż przed ostatnią prostą urwał koło w Escorcie. Podczas drugiego Stec poprawił własny rekord trasy ustanowiony w 2009 roku.

Klasę N+2000 zdecydowanie wygrał wspomniany Rafał Grzesiński. W nieoficjalnej klasyfikacji aut przednionapędowych triumfował Marcin Gładysz w Seacie Leonie Supercopa, który stoczył zaciekły pojedynek z lokalnym matadorem, Pawłem Stefanickim, w Hondzie Civic.

Grzegorz Dul:

Bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę niewielkie odstępy czasowe pomiędzy zawodnikami. Wszyscy mają ciśnienie i chcą zdobyć dobre miejsce. Troszkę przytrzymały nas kolizje i wypadki kolegów, ale szczęśliwie obyło się bez problemów technicznych. Pogoda była świetna. Skończyliśmy dość wcześnie, więc pewnie zdążymy jeszcze wyjść na colę.

Marcin Gładysz:

Jest pierwsza dziesiątka, bardzo się cieszę. Udało mi się zrewanżować za Limanową Pawłowi Stefanickiemu. Wygrałem z nim, mimo że jest on lokalnym matadorem. Poza tym, fajnie - bardzo dużo kibiców, piękna pogoda. Jeśli chodzi o samą trasę, to jest to trasa typowo rajdowa. Odpowiada mi, ale nie odpowiada mojemu samochodowi. Jest to auto bardzo twarde, o specyfice torowej. Jutro zamierzam utrzymać pierwsze miejsce w "ośce" i wysokie miejsce miejsce w klasie Open.

Pierwszy niedzielny podjazd wyścigowy VI rundy GSMP miał przebieg zbliżony do sobotniej części rywalizacji - wygrał Stec przed bezkonkurencyjnym w grupie N Grzesińskim. Dramatyczne wydarzenia rozpoczęły się dopiero podczas drugiego podjazdu.

Na skutek sobotniego incydentu z udziałem Marcina Kózki, do rywalizacji nie przystąpił dziś Marek Kurzętkowski. Kierowca Clio podczas drugiego podjazdu wyścigowego tuż za metą wpadł w poślizg, taranując czekające na zjazd w dół trasy auta. W zdarzeniu najdotkliwiej ucierpiał Fiat 126p Kurzętkowskiego.

Pierwszy niedzielny podjazd wyścigowy ruszył zgodnie z planem i tak też dobiegł końca. Zgodnie z oczekiwaniami liczący 3050 metrów odcinek najszybciej pokonał Mariusz Stec, uzyskując 1:29,63.  Czołową trójkę uzupełnili Rafał Grzesiński (+1:28) oraz jadący niezwykle efektownie Andrzej Szepieniec (+1:59).

Drugie niedzielne starcie również rozpoczęło się zgodnie z harmonogramem. Przez większą cześć zmagań nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń, do których doszło w końcowej fazie zawodów. Najpierw awaria wyeliminowała jedynego zawodnika stanowiącego zagrożenie dla Steca, Rafała Grzesińskiego. Chwilę później, przy PO 18, doszło do potężnego wypadku Steca. Lancer kierowcy z Urzędowa wykonał serię dachowań przy wysokiej prędkości, po czym stanął w płomieniach. Kierowca zdołał opuścić leżący na dachu wrak o własnych siłach. Wobec pogromu faworytów drugi podjazd na swoje konto zapisał Aleksander Michałowski, który pokonał Andrzeja Szepieńca i Waldemara Kluzę, najszybszego w grupie N. Takim też układem czołówki zakończyła się VI runda GSMP. Wśród aut napędzanych na jedną oś ponownie najlepszy okazał się Marcin Gładysz. Drugą lokatę tym razem zdobył Roman Baran, a nieoficjalne podium „ośki” uzupełnił Paweł Stefanicki.

Aleksander Michałowski:

Ze zwycięstwa się cieszę, ale najbardziej ucieszyłem się kiedy usłyszałem, że Mariusz wyszedł z wypadku bez szwanku. Udało się dojechać z potężnymi problemami, walczyliśmy z samochodem cały dzień. Za każdym razem nie wiedziałem, czy mam się ubierać, czy nie. Chłopaki zrobili wszystko i jakoś dojechałem. Mariusz i Rafał naprawdę szli po bandzie. Gdybym chciał odrobić dystans dzielący mnie od Mariusza, musiałbym jechać bardzo ryzykownie, a w życiu są też inne rzeczy. Czasami się myśli, żeby jutro pość na plażę.

Waldemar Kluza:

Jestem bardzo zadowolony z trzeciego miejsca w generalace. Niestety wiadomo, że Mariusz wydachował, stąd to miejsce. Pogoda dopisała, a odcinek jest świetny na suchą nawierzchnię. Gdyby padało, mogłyby być jeszcze większe kłopoty. Na kolejne rundy jedziemy zgodnie z kalendarzem.

Mariusz Stec:

50 metrów od mety wylądowałem na dachu. Powiem szczerze, że nie wiem, co się wydarzyło. Nie pamiętam uderzenia. Nie zareagowałem w ogóle, auto pojechało tam, gdzie chciało. Dopiero kiedy leżałem na dachu zorientowałem się, że coś jest nie tak. Nie wydaje mi się, żeby coś urwało się w aucie. Możliwe, że po wyjściu z zakrętu wpadłem w ziemię, ale nie widać tego po felgach, nie są nabite ziemią. Dziwny wypadek, no ale cóż, cieszę się, że ani mi, ani kibicom nic się nie stało.

Rafał Grzesiński:

V, sobotnia runda przebiegła bardzo pozytywnie. Nastawienie na niedzielną było takie same, a wyeliminowała nas błaha usterka elektroniki. Z autem wszystko jest w porządku, po prostu silnik zgasł. Było to chyba trzy zakręty przed metą, mam lekki niedosyt, bo jechałem rewelacyjnie, jestem w formie. Bardzo współczuję Mariuszowi. Mam nadzieję, że szybko odbuduje samochód. W tym samym miejscu miałem niebezpieczny moment. Każdy zawodnik, który zgłasza się do zawodów wie, że trasa jest stricte rajdowa. Jeździmy na limicie i zdarzają się wypadki. Taki jest ten sport.

Fot. www.wyscigigorskie.pl

Źródło: www.wyscigigorskie.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści zabronione.

Słowa kluczowe: wyścig górski wyścigi górskie lotos grand prix sopot - gdynia 2011 gsmp

Do góry




/userfiles/2011-grafika/samochody/GSMP/Stec_Sopot_str_mini.jpg

 

PZM TU Generalny Sponsor Rajdu Polski

 

Partnerzy:

Autoklub.pl GSMP Wyscigigorskie.pl RajdowyPuchar.pl rsmp.info rsmp.pl Bezpieczne Rajdy Ice Racing Sanok 2012


ATV Polska