Brawurowy wyścig Kubicy
Fernando Alonso minął metę Grand Prix Singapuru 0,2 sekundy przed Sebastianem Vettelem, odnosząc zwycięstwo po raz drugi w trzech edycjach wyścigu. Kierowca Ferrari zbliżył się na 9 punktów do lidera mistrzostw świata, Marka Webbera, trzeciego w Singapurze dzięki pokerowej taktyce. Lewis Hamilton odpadł po kolizji z Webberem i jest obecnie trzeci, o punkt przed Vettelem, pięć przed Jensonem Buttonem.
Robert Kubica przebił prawą tylną oponę i spadł z szóstego na 13 miejsce, jednak na dystansie 7 okrążeń brawurowo wyprzedził Alguersuariego, Buemiego, Pietrowa, Massę, Hülkenberga i Sutila, awansując do siódemki.

Fot. Renault F1 Team
- Ostatnie kilka okrążeń stanowiło zdecydowanie najbardziej ekscytującą część wyścigu - powiedział Robert Kubica, siódmy w Grand Prix Singapuru. - Inżynierowie zauważyli w danych, że z prawej tylnej opony uchodzi powietrze. Musiałem na coś najechać i przeciąć oponę, bo nie dotknąłem ściany i niczego nie czułem w kokpicie. Postój zepchnął mnie z szóstego na 13 miejsce. Na tych końcowych okrążeniach miałem znacznie świeższe opony w porównaniu z jadącymi przede mną, ale mimo wszystko, w Singapurze nie jest łatwo wyprzedzać. Miałem niezłą frajdę, mijając jednego po drugim. W końcu dostałem się na siódme miejsce, czyli straciłem tylko jedno. Gdyby ktoś powiedział, że dojadę dzisiaj siódmy i zaliczę o jeden pit stop więcej niż kierowcy wokół mnie w wynikach, zdecydowanie bym to przyjął.

Fot. Renault F1 Team
- Ogólnie to dla nas rozczarowujące i frustrujące wyniki, ponieważ zdobyliśmy mało punktów, podczas gdy nasz najbliższy rywal, Mercedes wykonał lepszą pracę i dzisiaj zwiększył nad nami przewagę - mówi Eric Boullier. - Przebicie zmusiło Roberta do wykonania dodatkowego pit stopu. Potem Robert jechał wspaniale, awansując na siódmą pozycję. To były dzisiaj szczytowe momenty wyścigu - oglądanie, jak on zyskuje sześć miejsc na dziewięciu okrążeniach. Co do Witalija, na jego wyniku zaważył bardzo ambitny manewr Hülkenberga, kosztujący naszego kierowcę trzy miejsca i cenne punkty. Musimy myśleć już o Suzuce i mieć nadzieję na wyższy poziom osiągów w ten weekend.

Fot. Renault F1 Team
- To był całkiem ekscytujący wieczór, wolelibyśmy jednak bardziej nudny wyścig, ale więcej punktów - stwierdził Alan Permane. - Nasz samochód nie był dzisiaj wystarczająco szybki, by utrzymać się za Rosbergiem. Trudno było zastosować jakąś kreatywną taktykę, kiedy wszyscy wykonywali tylko jeden stop. Robert zmierzał po szóste miejsce nim przebił oponę, a potem wykonał wspaniałą pracę wspinając się z powrotem w wynikach. Ściągnęliśmy Witalija w okresie neutralizacji na trzecim okrążeniu - i on znajdował się w bardzo dobrej sytuacji, ale zderzył się z Hülkenbergiem. To kosztowało go pewne punktowane miejsce.
Na starcie Alonso uciekł Vettelowi. Rosberg i Kubica zostawili za sobą Barrichello, ostro walcząc o szóstą pozycję. Felipe Massa od razu zjechał po twarde opony. Nick Heidfeld zmieniał nos, uszkodzony w kolizji z Tonio Liuzzim. Force India ze złamanym zawieszeniem zatrzymało się za szykaną i trzeba było wezwać Safety Car. Mark Webber jadący na piątym miejscu, zaliczył pit stop podobnie jak dziesięciu kierowców z dalszej części stawki - na czele z Pietrowem, Buemim, Hülkenbergiem i Sutilem.
Mark Webber wrócił do ósemki po wyprzedzeniu Glocka, Kobayashiego i Schumachera, który popełnił błąd na zakręcie 5, podobnie jak wcześniej Kobayashi. Lewis Hamilton, trzeci od startu, zmieniał opony po 28 okrążeniach, wracając na tor za Webberem. Alonso i Vettel zatrzymali się po następnym kółku - i kolejność nie uległa zmianie. Podczas dublowania Senny, Kobayashi stuknął Mercedesa Schumachera, po czym uderzył w barierę na zakręcie 18. W Saubera wjechał HRT Bruno Senny (31). Drugi raz ruszył do akcji Safety Car.
W okresie neutralizacji, Kubica i Barrichello jako ostatni zmienili opony (32). Po restarcie, Di Grassi nie zrobił miejsca Webberowi. Hamilton spróbował wykorzystać okazję, ale Webber "zamknął drzwi" i doszło do kolizji. McLaren odpadł z uszkodzonym zawieszeniem lewego tylnego koła. ZSS z Dannym Sullivanem, uznał zdarzenie za incydent wyścigowy. Podobnie oceniono kontakt Michaela Schumachera i Nicka Heidfelda na tym samym, 36 okrążeniu. Sauber lądował na barierze, Mercedes musiał otrzymać nowy nos.
Szósty w wynikach, 2,2 sekundy za Rosbergiem, Robert Kubica przebił oponę i po raz drugi zjechał do depo (45). Na nowych slickach poradził sobie z Alguersuarim (48). Po walce zostawił za sobą Buemiego w wyraźnie nadsterownym Toro Rosso (52). Witalij Pietrow, którego opony miały za sobą 49 okrążeń, nie stawiał oporu (52), podobnie jak Felipe Massa, też jadący na zdartych gumach (53). Następnie Robert odebrał ósme miejsce Hülkenbergowi (54) i połknął Sutila na zakręcie 7 (55). Od Barrichello dzieliły Kubicę 33 sekundy.
Na trzy okrążenia przed metą, Sebastien Buemi zakręcił Lotusem Heikkiego Kovalainena. Doszło do uszkodzenia zaworu zbiornika paliwa - Lotus stanął w płomieniach. Kovalainen podjechał pod murek depo, otrzymał gaśnicę i osobiście ugasił pożar.
Fot. Renault F1 Team
Źródło:
www.autoklub.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści zabronione.
Słowa kluczowe: f1 Robert Kubica gp singapuru
/userfiles/2010-grafika/Samochody/F1/singapur_kubica_str_mini.jpg
Partnerzy:
|
Rzecznik kierowców
Pomoc dla kierowcy
Forum kierowców
Bezpieczeństwo Ruchu Drogowego
Eurotest - Poruszaj się swobodnie po Europie
Euro NCAP - Testy zderzeniowe
Newslettery PZM
Poznaj Newslettery
Polskiego Związku Motorowego
Złote KołoKonkurs Dziennikarski
Informacje i regulamin

ZOBACZ WYNIKI







































